środa, 24 lipca 2013

Turkusowy ocieplacz na świecznik

Ostatnio coraz rzadziej publikuję coś na blogu. Jest to spowodowane dużą liczbą zajęć, więc jeśli mam wolną chwilę to albo przeglądam Wasze blogi, albo po prostu praktykuję rękodzieło. Może robię teraz wszystko wolniej, ale cały czas coś robię. Zbliżam się powoli do końca mojego koca na drutach. W międzyczasie wydziergałam kolejny ocieplacz na świecznik. Poprawiłam błędy, o których pisałam kiedyś i użyłam drutów pończoszniczych. Dzięki temu ocieplacz jest po prostu rękawkiem i nie ma szwów. Przećwiczyłam sobie na nim wykonanie ściegów warkoczowych. Póki co, najprostszy warkocz z dwoma oczkami przekładanymi przodem. Nie widać tego dobrze na zdjęciu, ale efekt jest naprawdę fajny. Na pewno na jednym takim ocieplaczu się nie skończy.



sobota, 13 lipca 2013

Stary świecznik

Oj, miałam z tym świecznikiem przejścia. Kupiłam go za 4zł na bazarze. Właściwie tylko dlatego, że nie miałam w tamtym czasie już nic do przerobienia czy przyozdobienia. Miał całkiem ciekawy kształt, ale pomalowany był ciemną bejcą, która przysporzyła mi potem sporo problemów. Chciałam by był kremowy z oliwkowymi przecierkami, jednak bejca cały czas przebijała spod farby. Ostatecznie ozdobiłam go wzorami z serwetki i polakierowałam na wysoki połysk. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo w takiej formie bardzo mi się podoba i uważam, że byłby ozdobą stołu podczas romantycznej kolacji. Ale najpierw trzeba mieć porządny stół.







wtorek, 9 lipca 2013

Pamiątki z podróży

Mój wymarzony dom pełen jest światła, naturalnych barw i tkanin, drewna, kamienia, roślin. Musi być blisko natury, bo natura nigdy się nie nudzi. Człowiek jest jej częścią, nie jest stworzony do życia w plastiku czy metalu. Tym, co idealnie, według mnie, pasuje do domu pełnego natury to pamiątki z podróży. Przypominają o beztroskich chwilach, odległych miejscach, ożywiają wnętrze, idealnie się z nim komponując. Moja kolekcja nie jest powalająca, ale mam nadzieję ją rozbudować i z każdej podróży przywozić coś, co pięknie ozdobi mój dom. Na razie są to drobiazgi z podróży poślubnej do Maroka. Takie egzotyczne pamiątki podobają mi się najbardziej. Jest to maska z drzewa cedrowego, bardzo popularnego w Maroku, ceramiczna misa z charakterystycznym wzorem oraz koc kupiony przypadkiem na plaży pod naciskiem sprzedawcy, a teraz użytkowany najczęściej i uwielbiany.


sobota, 6 lipca 2013

Wieszak na klucze

Kochani, bardzo długo mnie tu nie było. Ostatnio miałam gorący okres. Przygotowywałam się do obrony pracy magisterskiej i to w przyspieszonym tempie z różnych powodów. Między innymi z takiego powodu, że planuję wystartować w rekrutacji na studia doktoranckie. Najważniejsze, że wszystko się udało i od dwóch dni jestem Panią Magister. Poza tym udało się bardzo dobrze, bo skończyłam studia z bardzo dobrymi wynikami, moja praca została oceniona na oceny celujące i tak samo poszedł mi egzamin magisterski, a to dało mi dyplom z wyróżnieniem.



Wybaczcie, ale musiałam się trochę pochwalić, bo to mój ogromy życiowy sukces. Ale wracając do rzeczy, czyli do rękodzieła, to dziś chcę pokazać coś, co niezmiernie uradowało mojego męża. Zawsze miał problem z tym, co zrobić z kluczami, a teraz ma je gdzie powiesić. Uważam, że to jedna z moich ładniejszych i bardziej funkcjonalnych prac. I kto by pomyślał, że zrobiona z deseczki zostawionej przez kogoś w naszym zsypie na śmieci. 




Deseczka wyglądała tak i była elementem zostawionego w zsypie stolika kawowego. 



Zaszpachlowałam ubytki.


Pomalowałam szpachlowane miejsca na czarno.



Następnie całą deseczkę pomalowałam mieszanką farb na kolor piaskowy. Potem zrobiłam postarzające przecierki.


Został już tylko transfer i decoupage.


 Po dokręceniu haczyków i zawieszek - można użytkować!