poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Wycieczka

Dzisiaj pierwszy post w krótkiej historii tego bloga, który nie jest związany z rękodziełem, ani nawet z szeroko pojętym urządzaniem przestrzeni wokół siebie. Chociaż może jakby na to spojrzeć bardzo szeroko... Publikuję go z kilku powodów. Po pierwsze, chciałabym się usprawiedliwić dlaczego ostatnio posty pojawiają się rzadziej - sporo czasu spędzam poza domem. Po drugie, moje rękodzieło nie powstaje na tyle szybko, żeby często wrzucać posty prezentujące nowe prace. Po trzecie, zawsze warto przełamać nudę i uchylić rąbka tajemnicy dotyczącego życia prywatnego. Nie będę oczywiście wrzucać tu zdjęć jak z portalu społecznościowego, ale jeśli w moim życiu stanie się coś ciekawego, natrafię na coś ładnego lub będę w interesującym miejscu to może się tym podzielę. W miniony weekend odwiedziliśmy z mężem wraz ze znajomymi Berlin, przy okazji zahaczając o Tropical Island pod miastem. Dla wszystkich chcących tam pojechać - wyspa jest mocno przereklamowana, natomiast Berlin jest naprawdę ładnym i ciekawym miastem. Poniżej kilka obrazków:





















czwartek, 25 kwietnia 2013

Świecznik z ocieplaczem

Dawno nie publikowałam niczego dzierganego, a to dlatego, że całe moje dzierganie wypełnia w dalszym ciągu koc. Jednak, w tak zwanym międzyczasie, chciałabym pokazać świecznik, który powstał z klosza pozostałego po kupnej świeczce zapachowej oraz wydzierganego przeze mnie ocieplacza. Sam pomysł bardzo mi się podoba, ale nie jestem do końca zadowolona z wykonania. Człowiek uczy się na błędach.
Co bym teraz zmieniła:
- użyłabym grubszej włóczki, która mniej się mechaci
- wykorzystałabym druty pończosznicze (wtedy jeszcze ich nie miałam), co pomogłoby zrezygnować ze szwu

Na pewno wydziergam jeszcze kilka takich ocieplaczy, pamiętając o poprawkach. Tak naprawdę ten ocieplacz powstał po to, by poćwiczyć sobie ściągacze, jednak robiąc go na drutach prostych, ściągacze układają się nie w tą stronę co powinny.

Przedstawiam go bardziej jako inspirację niż prezentację gotowego dzieła i jako przypomnienie, że nie zawsze wszystko wychodzi idealnie i czasem trzeba próbować wiele razy nim osiągnie się zadowalający efekt.



wtorek, 23 kwietnia 2013

Kanciaste słoiczki

Już jakiś czas nic nie publikowałam, a to dlatego, że nie było mnie w domu przez weekend przedłużony o poniedziałek, a w najbliższy weekend znowu wyjeżdżam. Poza tym mam dużo pracy przy pracy magisterskiej. W związku z tym każdą wolną chwilę poświęcam na tworzenie, a publikowanie poszło w odstawkę. Dlatego dziś szybki post pokazujący pracę, która już od jakiegoś czasu mi służy. Słoiczki po dżemie uratowane od śmietnika i przerobione ze względu na swój ciekawy, kanciasty kształt. Przechowuję w nich cukier trzcinowy do drinków :)




czwartek, 18 kwietnia 2013

Woreczek na chusteczki higieniczne

Ostatnio na moim blogu tylko decoupage i dzierganie. Dawno nie było nic, co uszyłam. Więc chciałam przedstawić teraz kolejny pomysł na wykorzystanie mojego przepisu na szycie prostych woreczków. Szyjąc woreczek dokładnie w ten sam sposób, można dodać dziurkę na przodzie, którą obszyjemy ozdobną muliną i tym sposobem otrzymujemy ładny i funkcjonalny pokrowiec na jednorazowe chusteczki. Kiedyś chciałabym dorobić się toaletki, na której mógłby stać drewniany chustecznik ozdobiony np. metodą decoupage. Póki co jednak, sytuacja na to nie pozwala, a chustecznik, który uszyłam nie zajmuje dużo miejsca, bo można go powiesić dosłownie wszędzie. Kiedy dopadła mnie natomiast choroba, też świetnie się prezentował leżąc ze mną w pościeli.






wtorek, 16 kwietnia 2013

Skrzyneczka po renowacji

Ostatnio zamieszczałam sporo inspiracji i drobnych DIY. Myślę, że czas pokazać coś większego. Skończyłam wreszcie odnawiać wspominaną wcześniej skrzyneczkę-walizkę zakupioną na bazarku. Jestem bardzo zadowolona z metamorfozy. Być może w pewnych miejscach widać pewne drobne niedociągnięcia techniczne (małe meszki pod lakierem, fałdki na materiale), ale mój mąż mówi, że taka niedoskonałość nadaje jej uroku. Generalnie zdjęcia przed i po myślę, że robią wrażenie.

Oto przemiana:

 Przed



 Po






 A oto jak to zrobić krok po kroku:

1. Najpierw oczyszczamy przedmiot z warstw farby i lakieru przy użyciu papieru ściernego lub szlifierki (jeśli ktoś ma). Środek, jeśli planujemy go wykleić tkaniną, możemy tylko zmatowić, bo ciężko szlifuje się w różnych załamaniach powierzchni.

2. Następnie wszystkie dziury i ubytki uzupełniamy szpachlą do drewna.

Przedmiot po tych pracach wygląda tak:


 3. Odkręcamy wszystkie metalowe elementy i malujemy je metalicznym sprayem. Czasem warto wymienić też wkręty na nowe.

4. Jeśli środek jest ciemny warto pomalować go na biało i polakierować jedną warstwą lakieru, by nie przebijał spod tkaniny.

5. Z zewnątrz malujemy jedną warstwą ciemnego koloru.


6. Następnie kładziemy z zewnątrz warstwę jasnego koloru i papierem ściernym przecieramy w kluczowych miejscach, by uzyskać efekt postarzenia. Najlepiej robić to w okolicy krawędzi.





7. Teraz najprzyjemniejsza część - ozdabianie. Trochę metodą decoupage'u, trochę transferem nitro.

Czytałam, że transfer nitro na malowanym drewnie nie sprawdza się. Ja zrobiłam to bez problemu, więc zachęcam do próbowania. Technika ta polega na tym, że możemy za pomocą rozpuszczalnika nitro przenieść grafikę wydrukowaną z internetu na drewno lub tkaninę. Drukujemy ją najpierw na drukarce laserowej (jeśli jest to napis to koniecznie w lustrzanym odbiciu). Przyklejamy równo do docelowej powierzchni za pomocą papierowej taśmy. Polewany ściereczkę rozpuszczalnikiem i tapujemy, czyli dociskamy tą ściereczką grafikę, bez rozmazywania. To, co zaobserwowałam przy swojej pracy, to ważne żeby rozpuszczalnika użyć sporo i dolewać go co dwie, trzy literki napisu (prawie suchą ściereczką nic się nie odbije). Ważne też, żeby przy pierwszym kontakcie ściereczki z grafiką docisnąć dość mocno, bo wtedy barwnik przechodzi na drewno najlepiej.


8. Później zostaje już tylko lakierowanie i wyklejenie środka tkaniną. Użyłam do tego celu kleju introligatorskiego. Ważne, żeby przy brzegach podwijać odrobinę materiał pod spód, by ładnie wykończyć bez strzępienia. Jest to trudne do wykonania bez najmniejszej fałdki materiału, ale praktyka czyni mistrza. Wieko wykleiłam jednym kawałkiem materiału, a skrzynię w ten sposób, że jeden kawałek poprowadziłam przez jedną ściankę, dno i drugą ściankę, a dwie boczne ścianki wykleiłam później małymi prostokątami materiału. Łączenia przypadają w załamanych krawędziach, więc nic nie widać, że to nie jeden kawałek materiału.

Oto efekt końcowy:








Jak widać, skrzynia może służyć do przechowywania skarbów i pamiątek.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Zdobycze 2

Tydzień temu znów wybrałam się na bazarek i znów udało mi się ustrzelić kilka fajnych rzeczy. A dokładnie to trzy.

Pierwsza z nich to kanka na mleko. Stara, aluminiowa. Już ją troszkę przerobiłam, ale post na ten temat pojawi się wkrótce. Jej cena to 10 zł. Nie mało, ale myślę, że też nie dużo, biorąc pod uwagę, że nie spotyka się ich aż tak często.


Druga rzecz to bardzo fajna torba nadająca się na weekendowe wyjazdy. Moim zdaniem nie jest skórzana, ale jest bardzo porządna i naprawdę można się pomylić. A biorąc pod uwagę, że z mężem na weekendy wyjeżdżamy często, to na pewno się przyda. Udało się ją kupić za całe 18 zł.


Trzecia rzecz to bardzo ładny baniaczek, chyba 3 litrowy. Będzie dobry na domowe wino, lub po prostu jako dekoracja. Wspominałam już, że różne ładne butelki to coś, co bardzo mi się podoba.


czwartek, 11 kwietnia 2013

Antyki

Dziś post z inspiracjami. Bardzo podobają mi się wnętrza, gdzie łączy się stare z nowym, gładkie z kolorowym, spokojne z szalonym. Nie przepadam za zbyt przeładowanymi, eklektycznymi wnętrzami. Wolę raczej, gdy "inny" jest tylko jakiś element i to on przykuwa uwagę. Dzięki temu wnętrze nie jest "płaskie" jak wprost wyrwane z katalogu z meblami. Nadajemy mu tym niepowtarzalny charakter, jednocześnie zachowując umiar, co sprawi, że tak szybko nam się nie znudzi.

Takim charakterystycznym elementem może być jakiś stary mebel. Moim zdaniem nie musi być to wcale prawdziwy antyk, bo mało kogo na takie stać. Wystarczy wygrzebać coś na targu staroci, co będzie nam odpowiadało swoim wyglądem. Według mnie, warto później taki mebel przemalować, tak by kolorystyką nawiązywał do całego wnętrza, a to, co go by wyróżniło, to jego forma. Czasem warto też wymienić uchwyty na bardziej współczesne, ewentualnie usunąć dekory, jeśli nie zależy nam na pałacowym wyglądzie wnętrza.

Poniżej kilka zdjęć takich mebli, które mogłyby, po przeróbkach, urozmaicić wnętrze: